Baricco stworzył wariację na stary temat – „pisarz, pisząc, ukrywa się i maskuje” – jednocześnie samemu będąc w powieści wyraźnie, choć w sposób niewypowiedziany, obecnym.
Post scriptum do tej tezy napisał sam Baricco w odautorskiej nocie do późniejszej powiastki Trzy razy o świcie. „Z ostatniej mojej powieści, zatytułowanej Mr Gwyn, wspomniana została książeczka niewielkich rozmiarów napisana przez Anglika indyjskiego pochodzenia, Arasha Narayana, Trzy razy o świcie. Chodzi, rzecz jasna, o tekst wyimaginowany, który jednak odgrywa wcale nie drugorzędną rolę w opowiedzianej przeze mnie historii. Podczas pracy nad Mr Gwynem ogarnęło mnie pragnienie, by naprawdę napisać tę krótką książkę (…)”. Tym samym w kolejnej powieści włoski autor kontynuuje grę, niby to nadal maskując pościg za Gwynem, „prawdziwym” autorem opublikowanej pod pseudonimem Narayana powieści.
Gwyn to daleki kuzyn Melvillowskiego Bartleby’ego (w decyzji o odmowie pisania) oraz Houllebecqowskiego Jeda Martina z Mapy i terytorium (w swej sztuce konceptualnej). Gwyn, pisarz ukrywający się pod pseudonimami, posiadający dziwną pasję przesiadywania w publicznych pralniach oraz jednego przyjaciela, z którego śmiercią wreszcie może całkiem usunąć się poza jawność istnienia, nie podziela jednak radykalnego stylu woli kuzynostwa. Tematem powieści nie jest wcale pobieżnie poprowadzony wątek pisarza-kopisty; nie jest nim również konceptualizm w sztuce, przypadkowość ludzkich spotkań czy przyjaźń. Nie jest nim wreszcie figura autora-trickstera, autora obserwującego życie z dystansu. Podstawowym tematem tej powieści jest widzialność. Wystawienie się na widok innych, zniewolenie jawnością i naocznością istnienia. Czytelnik towarzyszy Gwynowi od uciążliwej rozpoznawalności celebryty, poprzez decyzję o wycofaniu się z życia publicznego przez odmowę pisania, ustawienie się w pozycji obserwatora-oprawcy, aż po zstąpienie w istnienie zamaskowane, niemożliwe do dotknięcia.
„Nie wiem… Chciałam go dotknąć, ale ty nie możesz tego zrozumieć”. Dotknąć Gwyna. Pewne światło na interpretację znikania głównego bohatera rzucić może dawny biblijny problem translatorski. Co usłyszała Maria Magdalena z ust Jezusa, gdy spotkała Zmartwychwstałego? Noli me tangere, nondum enim ascendi ad Patrem meum. Dawniejsze „nie dotykaj mnie” Biblia Tysiąclecia przytacza jako” „Nie zatrzymuj mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca”. Podobnego doświadcza Rebecca, współpracownica Gwyna, której jako jedynej pozostawił znaki obecności po zniknięciu, poszlaki, dzięki którym mogła go chociaż częściowo odnaleźć. I oto Rebecca, jako jedyna, mogłaby wypełnić rolę Marii Magdaleny oznajmiającej uczniom: „Widziałam Pana i to mi powiedział”, z tą wszakże różnicą, że Gwyn podążył w stronę odwrotną niż ku chwale. Noli me tangere, nondum enim descendi.
![]() |
| Alessandro Baricco, Mr Gwyn, tłum. L. Rodziewicz-Doktór, Sonia Draga 2018. |

Brak komentarzy